„DLACZEGO BOIMY SIĘ SZCZEROŚCI” – KRZYSZTOF BANEK

Boimy się szczerości. Boimy się powiedzieć drugiej osobie, że nas złości, że jej nie lubimy. Albo, że nie

Boimy się szczerości. Boimy się powiedzieć drugiej osobie, że nas złości, że jej nie lubimy. Albo, że nie chcemy się z nią spotkać. Łatwiej to przemilczeć lub podać jakąś wymówkę. Wszystko po to, żeby uniknąć konfrontacji z trudnymi emocjami.

Z brakiem szczerości wiążą się dwa typowe mechanizmy zachowań – pierwszy gdy boimy się, że narazi nas to na odrzucenie lub karę i drugi gdy obawiamy się sprawić komuś przykrość. Obu schematów uczymy się w dzieciństwie. Można powiedzieć w pewnym uproszczeniu, że pierwszy opisuje postawę dziecka, a drugi postawę rodzica.

Pierwszy mechanizm (lęk przed odrzuceniem) poznajemy w sytuacjach, kiedy dorośli podczas wychowania przesadnie stosują metodę zakazów i nakazów. W efekcie, naturalne dziecięce zachowania często nie są akceptowane. To powoduje u dzieci przymus ukrywania swoich spontanicznych reakcji. Wszystko po to by zasłużyć na miłość i akceptację dorosłych. W ten sposób powstaje nawyk udawania i kłamania. Wbrew temu co się naprawdę myśli bądź czuje. Ukształtowany tak wzorzec, w życiu dorosłym objawia się więc brakiem szczerości i ukrywaniem swojego prawdziwego ja. Z wcześniejszych doświadczeń wiemy bowiem, że szczerość nie popłaca i można mieć przez nią kłopoty.

Drugi mechanizm opiera się na obawie, że szczerość może wywołać dyskomfort emocjonalny u innej osoby. Stąd ukrywanie prawdy, gdyż wydaje się nam, że będzie bolesna. Tego typu podejścia doświadczamy po raz pierwszy jako dzieci, gdy dorośli nie mówią nam o pewnych sprawach uważając, że dziecko albo nie zrozumie albo wywoła to u niego przykre zamieszanie. Na przykład, nie mówi się wprost, że babcia jest śmiertelnie chora tylko opisuje się to w zawoalowany sposób. Inny przykład to, gdy rodzic ukrywa, że nie ma ochoty pobawić się ze swoim dzieckiem i wymawia się zmęczeniem lub pracą. Wszystko po to, żeby nie robić dziecku przykrości. W ten sposób dorośli traktują dzieci jak istoty niezdolne do przyjęcia pewnych informacji. Taka postawa uczy, że nie można mówić prawdy, gdyż często albo nie zostanie zrozumiana albo będzie dotkliwa. I tak, będąc dorosłymi unikamy szczerości, zgodnie z wykształconym przekonaniem, że nie każdy jest na nią gotów. Jednocześnie to my wiemy lepiej jakie informacje może przyjąć rozmówca.

Oba opisane modele pokazują, że w życiu dorosłym w relacji z innymi osobami nieustannie odgrywamy role dziecka albo rodzica. Unikamy szczerości bo albo boimy się odrzucenia albo chronimy kogoś przed bolesną prawdą. Raz więc jesteśmy jak dziecko i traktujemy rozmówcę jak karzącego rodzica, a innym razem role się odwracają – i my jesteśmy jak rodzic, a drugą osobę traktujemy jak dziecko. Często ww. role odgrywane są niemal jednocześnie i podlegają wymianie.

W opisanych sytuacjach objawia się nasz brak dojrzałości emocjonalnej, polegający na braniu odpowiedzialności za cudze emocje. Dla mnie dojrzała osoba sama odpowiada za to co czuje i nie bierze odpowiedzialności za emocje kogoś innego. To wyraz samodzielności i dojrzałości w podejściu do siebie i do drugiego człowieka. Towarzyszy temu przekonanie, że sam sobie radzę ze swoimi uczuciami i ufam, że rozmówca potrafi to samo. Dlatego nie muszę obarczać go winą za moje lęki ani też nie muszę go chronić przed przeżywaniem podobnych uczuć.

Gdy nie mówimy prawdy z lęku przed odrzuceniem, wówczas oddajemy kontrolę nad naszymi emocjami drugiemu człowiekowi. Z kolei, gdy brak szczerości ma na celu ochronę rozmówcy, wówczas to my mamy poczucie kontroli nad jego przeżywaniem. W pierwszym przypadku działamy jak zalęknione dziecko a w drugim jak wiedzący lepiej, kontrolujący rodzic.

Opisane mechanizmy są powszechne. Występują zawsze wtedy, gdy unikamy szczerości. Poprzez odgrywanie ww. ról nie dowierzamy sile i dojrzałości własnej i drugiej osoby.

 

Autor: Krzysztof Banek – Doradca życiowy

Google+
Google+
http://1energy.org/dlaczego-boimy-sie-szczerosci-krzysztof-banek/
YouTube
YouTube

Zostaw komentarz