X

Germańska Medycyna – jak zrozumieć chorobę?

Germańska Medycyna – czym jest nowotwór?

Choroba – to słowo budzi obawy, lęki. Boimy się tego, co będzie działo się w organizmie i jak będziemy mogli funkcjonować jako chorzy.

  • Czy mamy osobisty wpływ na rozwój choroby?
  • A może w ogóle nie musi do niej dojść, ponieważ wystąpienie choroby można precyzyjnie przewidzieć albo jej zapobiec?
  • Czy możemy znacząco podnieść skuteczność każdej terapii?
  • Czy musimy bać się choroby?

Na te wszystkie ważne pytania znajduje odpowiedź Medycyna Germańska. Według niej każda choroba, także nowotworowa, każdy objaw ma sens i jest fragmentem bardziej złożonego biologicznego procesu, w którym Natura nam pomaga.

 

Sprawdź wywiad z autorką artykuły – „Rozmowy z mistrzami”

To spadło na mnie, jak grom z jasnego nieba

Pomoc Natury jest uruchamiana dla nas w takich trudnościach życiowych, kiedy możemy powiedzieć o jakiejś sytuacji: „to spadło na mnie, jak grom z jasnego nieba”. Wydarzenie musi być niespodziewane, subiektywnie trudne, dramatyczne oraz przeżyte w izolacji. Nie umiemy, nie chcemy o naszym przeżyciu mówić innym lub mówimy, ale czujemy się przez nich nierozumiani. Gdy te trzy warunki zostają spełnione, Natura w naszym organizmie reaguje i uruchamia biologiczną pomoc.

Na przykład nasze dziecko ulega wypadkowi albo choruje czy przeżywa jakieś swoje troski, źle mu się wiedzie. Naturalne jest, że większość matek zaczyna mocno się martwić. Jednak matka nie może załatwić tej sprawy, poprawić losu dziecka czy uzdrowić go. W takiej sytuacji załatwia sprawę za matką Natura.

Matka zareaguje gruczołem mlecznym piersi. W jej piersi namnażają się komórki, by dzięki temu mogła wyprodukować większą ilość mleka i nakarmić zagrożone dziecko. Tylko po co dziecku mleko, jeśli nie jest już niemowlęciem? Żeby zrozumieć sensowność tej ewolucyjnie wypracowanej reakcji, wyobraźmy sobie, jak wyglądało życie setki, tysiące lat temu. Kiedyś kobiety albo były w ciąży, albo w okresie laktacji. Nie miały do dyspozycji szpitala, lekarza czy farmaceutyków. Mogły dać dziecku tylko to jedno – najwartościowszy pokarm, mleko – jedyne dostępne wtedy „lekarstwo”, które miało moc wzmocnić dziecko. Tak więc, gdy kobieta ma nowotwór piersi, także dziś tak archaicznie reaguje. Zgodnie z Germańską Medycyną powiemy, że przeżyła biologiczny konflikt o treści „kłótnia lub troska” w ognisku domowym. W zależności od tego, którą piersią zareagowała, przeżyła ten konflikt w relacji z matką / dzieckiem lub z partnerem. Praworęczna kobieta zawsze zareaguje lewą piersią na biologiczny konflikt „kłótnia lub troska w ognisku domowym”, jeśli problem dotyczy dziecka lub matki, a prawą, gdy dotyczy partnera. U leworęcznych jest odwrotnie.

Choroba jako pomoc Natury

Choroba jest pomocą Natury, która została udzielona jakiejś osobie w potrzebie, w trudnej dla niej sytuacji, której nie potrafiła sprostać. Dla przykładu, jakaś osoba wywołuje moją złość, np. mój szef albo kolega z pracy czy partner i nie potrafię tej sytuacji załatwić, tzn. tłumię tę złość, udaję, że wszystko jest w porządku, mam poczucie, że nic nie mogę zmienić, ponieważ nie mogę odejść z tej pracy, zaczyna reagować narząd. Mówię: „nie mogę strawić tego człowieka” i na skutek tego sygnału, tego odczucia „nie mogę tego strawić”, zaczyna się zmieniona praca narządu odpowiedzialnego za trawienie, np. jelita. W jelicie zaczyna się przyrost komórek o właściwościach wydzielniczych, żeby pomóc mi to strawić. A tam oczywiście nie ma nic dodatkowego do strawienia. W przypadku zwierzęcia zawsze byłby to bardzo konkretny kęs pożywienia, który utknął w jelicie. W przypadku człowieka jest to jakaś sprawa, człowiek czy sytuacja, której nie można strawić.

Germańska opisuje reakcje żywego organizmu, człowieka i zwierzęcia, w konfliktach biologicznych. Reakcja narządowa w obu przypadkach jest taka sama. Jednak zwierzę rozwiązuje swoje sprawy natychmiast. Gdy w jakimś rewirze napotka je niebezpieczeństwo, omija ten teren. Człowiek tkwi w aktywności konfliktu latami. Latami odczuwa złość nie do strawienia, kultywuje swoje konflikty, odczucia, a jego jelito pracuje. Przyrastają komórki o właściwościach wydzielniczych, by strawić ten kęs. A za jakiś czas medycyna konwencjonalna postawi diagnozę: rak jelita, zespół Leśniowskiego Crohna czy inna choroba. I wtedy zaczyna się walka, ale nie o życie, tylko z pacjentem: złośliwy, śmiertelny, chemioterapia, operacja, stomia, śmierć… A nie musiałoby do tego dojść, gdyby sygnały płynące z organizmu właściwie były odczytywane, nie zwalczane, a aktywności konfliktów jak najszybciej zakańczane.

Organizm jest jednością

Organizm jest jednością – odczuwania (psychiki), narządów i pracy mózgu, który steruje wszystkimi procesami. Te trzy płaszczyzny działają synchronicznie, w pełnej harmonii. Jest to całościowe spojrzenie na człowieka jako na system. Jedna sfera wpływa na drugą.

Kluczowe są nasze odczucia, ponieważ każde z nich jest ewolucyjnie skorelowane z jakimś narządem. Gdy w trudnej dla nas sytuacji pojawia się jakieś odczucie (złość, poczucie bycia bez opieki, rozłąka, strach, utrata własnej wartości), zaczyna się zmieniona praca narządu. Na przykład złość o rewir łączy się z pracą małej krzywizny żołądka, problemy z wyznaczeniem granic swojego rewiru – z drogami moczowymi, strach o egzystencję – z wątrobą, poczucie presji czasu – z tarczycą. Każda taka reakcja doprowadza odpowiednio do choroby: wrzodów żołądka, chorób układu moczowego, chorób wątroby, nadczynności/niedoczynności tarczycy, Hashimoto. Tak więc, gdy mamy postawioną diagnozę dotyczącą jakiegoś narządu, możemy określić, co dana osoba odczuła w tej trudnej dla niej sytuacji. Np. kobieta ma nowotwór piersi lewej. Jeśli jest praworęczna, to znaczy, że przeżyła biologiczny konflikt o treści „kłótnia lub troska w ognisku domowym” w korelacji z matką lub dzieckiem. Mamy więc przyczynę tej choroby. Tak długo, jak długo ta sytuacja ją zajmuje, stresuje, nowotwór w piersi będzie rósł.

Germańska Medycyna pozwala nam precyzyjnie określić przyczynę każdej choroby, zrozumieć jej cel i sens, a co za tym idzie, pozwala wyeliminować strach przed chorobą, ponieważ znając i rozumiejąc jej przyczynę, możemy prowadzić terapię, leczenie bez panicznego strachu o życie.

Przerzuty

Jeśli ktoś ma postawioną niepokojącą diagnozę, np. rak jelita, zaczyna bać się o swoją egzystencję. Zadaje sobie pytanie, jak będzie pracował, z czego żył, jak będzie żyć jego rodzina, dzieci, gdy leczenie będzie długotrwałe, bolesne i nie będzie można normalnie pracować? Ta osoba przeżywa konflikt egzystencjalny, w którym rozpoczyna zmienioną pracę gruczoł wątroby. Traci swoją wartość, bo jak wypełni swoje ważne role życiowe? Jak będzie funkcjonować bez jelita lub jego części albo ze stomią? Przeżywa konflikt utraty własnej wartości, w którym reaguje tkanka kostna. Boi się również o swoje życie – czy  ta choroba nie zakończy się śmiercią? W tym biologicznym konflikcie reagują pęcherzyki płucne. Czyli mamy reakcje organizmu w następstwie diagnozy, a w zasadzie w następstwie panicznego strachu z powodu niepomyślnych prognoz.

Według Medycyny Germańskiej nie są to przerzuty, czyli atak komórek nowotworowych na kolejne organy, tylko osobne programy, zainicjowane przez strach. W naszej terapii potrafimy skutecznie wyeliminować ten strach, tym samym doprowadzić do sytuacji, w której nie zostaną uruchomione programy w następstwie.

Każda z wymienionych reakcji organizmu jest pomocą biologiczną udzieloną tej osobie przez Naturę. Powinniśmy tak rozumieć te procesy, wtedy terapia, leczenie medycyny konwencjonalnej ma wyższą skuteczność i nie powoduje przerzutów.

Terapia – czy tabletka wyleczy pacjenta?

Lekiem jest to, co działa na chorego człowieka i na jego postawę, a nie tabletka, która ma wycofać objawy. Jeśli osoba jest w aktywności konfliktu, np. odczuwa dalej złość nie do strawienia, objaw w jej jelicie będzie produkowany dalej, mimo leczenia. Są to te przypadki, gdy terapia medyczna jest nieskuteczna, powoduje nawroty choroby. Zgodnie z odczuciami tej osoby „złość nie do strawienia” jelito wykazuje przyrosty komórek o właściwościach wydzielniczych, by pomóc w strawieniu tego, czego nie można strawić.

W terapii zgodnej z wiedzą Germańskiej szukamy Konfliktolizy, czyli zakończenia aktywności biologicznego konfliktu. Szukamy sposobu na rozwiązanie konfliktu, czyli doprowadzenia do sytuacji, gdy osoba zakończy odczuwanie typu „nie mogę czegoś / kogoś strawić”.

Czas trwania od uruchomienia aktywności konfliktu do Konfliktolizy jest kluczowy dla wielkości, intensywności objawów, np. wpływa na wielkość guza czy nasilenie bólu, dlatego istotne jest, byśmy jak najszybciej kończyli tę aktywność. Jeśli aktywność konfliktu, czyli odczucie złości nie do strawienia trwa 5 lat, rośnie adekwatny do tego czasu odczuwania guz. Im krócej w ten sposób dana osoba odczuwa, guz będzie mniejszy lub nie będzie go w ogóle.

Zakończenie aktywności konfliktu nazywamy w Germańskiej Medycynie Konfliktolizą. Nie ma standardowej Konfliktolizy dla każdej osoby tak odczuwającej np. w programie jelita grubego (złość nie do strawienia) czy tarczycy (jestem za wolna, za mało zaangażowana, mam za mało czasu). Nie ma uniwersalnej Konfliktolizy, która byłaby do zastosowana przez wszystkich cierpiących na Hashimoto.

Jest indywidualne rozwiązanie, opracowane dla tej konkretnej osoby, w odniesieniu do jej sytuacji osobistej. Na tym właśnie polega biologiczna terapia według Medycyny Germańskiej.

Germańska Medycyna jako Medycyna Praw Natury

Germańska Medycyna odzwierciedla Prawa Natury. Mechanizmy biologiczne w organizmie są bardzo proste. Mają swój cel i sens odnoszący się do sensu istnienia i pracy konkretnego narządu. Jeżeli ktoś odczuwa „wybrałem niewłaściwe rozwiązanie”, „postawiłem na niewłaściwego człowieka czy partnera”, to zgodnie z tym odczuciem reaguje w biologicznym konflikcie nadnercze. To organ produkujący kortyzol. Daje on nam energię.

Ale Natura zarządza wszystkimi procesami w naszym organizmie, więc jeśli idziemy niewłaściwą drogą, odłącza produkcję kortyzolu i tym samym odbiera nam energię. Czujemy się zmęczeni, bez sił. To ma swój sens, bez sił nie możemy dalej iść tą, niewłaściwą dla nas, drogą.

Prawa Natury każdy z nas intuicyjnie rozumie. Np. porządek rewirowy. Rewir to nasze „gospodarstwo”: praca, małżeństwo, mieszkanie, dom. W rewirze chcemy żyć według własnych zasad, chcemy postępować, jak my chcemy. Ale inni naruszają granice naszego rewiru. Chcą nas nakłonić do innych decyzji, pokazać, że postępujemy niewłaściwie. Więc reagujemy na te naciski – chorobami dróg moczowych. Podobnie reagują w Naturze zwierzęta – realnie znaczą swój rewir moczem. My robimy to zachowaniami, słowami, utarczkami słownymi, agresją. Dlatego u podstaw Germańskiej Medycyny leży wiedza z zakresu etologii czyli zachowań zwierząt.

Germańska Medycyna jako profilaktyka chorób

Germańska Medycyna jest prawdziwą profilaktyką. Dzięki tej wiedzy możemy nie dopuścić do powstania objawu czy choroby w ogóle. Mam pracę, w której złości mnie szef. Wiem, że w pracy mam zawsze zimne dłonie, nie mam apetytu, nieustannie myślę o tym człowieku, jak on postępuje wobec mnie. Szef, albo mój partner, czy ktokolwiek inny. Budzę się wcześnie rano, o 3.00-5.00, razem z biologicznym dniem. To standardowe oznaki aktywności konfliktu, etapu tworzenia objawu. W moim jelicie przyrastają komórki. Medycyna konwencjonalna powie, że rośnie złośliwy guz. Mając tę wiedzę wiem, że muszę jak najszybciej zakończyć tę fazę. Mam do wyboru: albo nowotwór w przyszłości lub zespół Leśniowskiego – Crohna, albo zaledwie zaparcia. Dla swojego dobra, dla swojego zdrowia muszę zakończyć aktywność tego konfliktu, jakoś rozwiązać tę sytuację. Zmieniam tę pracę, a tym samym szefa albo zmieniam swój sposób reagowania w tej sytuacji. Powiesz: to jest trudne! Łatwo mówić, że trzeba to zmienić! Nie jest tak łatwo znaleźć nową pracę! To prawda. Masz jednak do wyboru: krótkotrwałą niekomfortową sytuację zmiany albo nowotwór. To jest Twój wybór. Twoja odpowiedzialność. Część ludzi nie lubi takiej odpowiedzialności, więc wybiera symboliczną tabletkę. A jaki jest Twój wybór?

Istotny jest początek choroby. Jeśli ktoś cierpi na reumatoidalne zapalenie stawów, to ta choroba od czegoś się zaczęła, najczęściej od bólów stawów dłoni. Oznacza to, że ta osoba przeżyła biologiczny konflikt o treści „utrata własnej wartości, ponieważ nie można było zamanipulować sytuacją, jakby się chciało”. W procesie zdrowienia miały miejsce bóle dłoni, więc kolejne objawy oznaczały kolejne biologiczne konflikty. Na skutek bólów dłoni ta osoba odczuła: jeśli mam niesprawne ręce, nie będę mogła pracować, nie spełnię pokładanych we mnie oczekiwań, np. w pracy – zareagowała więc programem stawów barku. Bark boli. W konsekwencji tego odczuła dalej, że nie może iść w tym kierunku, w jakim by chciała, a być może nie będzie mogła poruszać się, chodzić w ogóle – i mamy bolesne objawy stawów stóp. Potem wchodzą kolana: rywalizacja kompetencyjna itd. Dochodzi do tego mechanizm „błędnego koła” i RZS mamy w pełnej formie. Koncentrowanie się na wszystkich objawach jednocześnie jest błędem w terapii, tylko dojście do pierwszego objawu daje możliwość zakończenia tego programu.

Czy da się to połączyć: Medycynę Germańską z konwencjonalną medycyną?

Tak, szukamy takiego porozumienia. Przede wszystkim ważny jest sposób mówienia o diagnozach i czas poświęcony pacjentowi. Większość chorób jest wywołana jatrogennie, czyli na skutek sposobu komunikowania o chorobie i prognozie. Nie chcemy słyszeć: to jest śmiertelna choroba, ma pan przed sobą rok życia. Nie zawsze musi to mówić lekarz, wystarczy, że wpiszemy ważną dla nas frazę w wyszukiwarkę. I strach robi swoje w naszym organizmie.

Każdy pacjent chciałby, żeby lekarz powiedział: „Ma pan raka jelita. To częsta diagnoza. Mamy sytuację pod kontrolą, proszę się nie martwić, nie bać. Zrobimy, co w naszej mocy, żeby panu pomóc. Porozmawiamy z pana bliskimi. Będziemy postępować, jak sytuacja będzie tego wymagała. Damy panu wszystkie ważne informacje. Będziemy w kontakcie, żeby pan się nie bał. Mamy dla pana czas…” Takie podejście do pacjenta uleczyłoby go, wyeliminowałoby strach, a tym samym programy narządowe uruchamiane w następstwie tej diagnozy, czyli tzw. przerzuty.

Germańska Medycyna a Totalna Biologia i Recall Healing

Germańska opisuje biologiczne konflikty przeżywane przez nas od momentu poczęcia aż do śmierci. Poprzednie pokolenia, ich traumy nic nie wnoszą do terapii biologicznej, ponieważ swoje konflikty przeżywamy my, tu i teraz, więc musimy działać, by je zakończyć. Postępowanie wg Germańskiej jest terapią biologiczną, której podstawą jest etologia, czyli nauka o zachowaniach zwierząt, a nie psychologia. Można to zrozumieć obserwując, jak zwierzęta załatwiają swoje konflikty.

Autorem tekstu jest Małgorzata Paluch

Małgorzata Paluch_Nowa medycyna germańska_Agata Swornowska_śwaidomość_choroba

Sprawdź wywiad z autorką artykuły – „Rozmowy z mistrzami”

Terapeutka 5 Praw Natury. Potrafi diagnozować pacjentów na podstawie tomografii komputerowej mózgu i biorezonansu biologicznego. Jest specjalistą Germańskiej Nowej Medycyny. Jej terapia polega na precyzyjnym odnalezieniu przyczyny każdej choroby, opracowaniu możliwej konfliktolizy, czyli sposobu zakończenia aktywności biologicznego konfliktu (zmiany życiowe, eliminacja czynników utrzymujących aktywność biologicznego konfliktu), wsparciu w procesie zdrowienia. Prowadzi seminaria Germańskiej Medycyny i szkolenia tematyczne (www.kwantomed.pl)

 

#KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 − one =

Zaangażuj sie
#INTENCJA NA TEN MIESIĄC #One Energy TV #NEWSLETTER #NIE PRZEGAP #POPULARNE