X

KIEDY NADCHODZI ŚMIERĆ ?

Jest taki prosty sposób żeby sprawdzić czy Twoja misja życiowa została już zakończona: – jeżeli jeszcze żyjesz… to nadal trwa…

Śmierć zawsze przychodzi na nasze życzenie; czasem w sposób ewidentny popełniamy samobójstwo na raty przez nasze złe nawyki żywieniowe, siedzący tryb życia, słabość do alkoholu czy dostarczanie stałej ekstazy demonom nikotyny czy narkotyków – są to sprawy oczywiste i nie podlegające dyskusji… Bardziej wyrafinowanym sposobem zadawania sobie pewnej śmierci jest popadanie w gniew czy utrzymywanie urazy a więc nienawiści – bądź zawiści do kogokolwiek przez całe lata, co powoduje zamknięcie serca i obciążanie wątroby, a w konsekwencji całkowite zwiędnięcie aury, przy jednoczesnym wyczerpaniu rezerw energetycznych.

Największym zabójcą jest zdecydowanie: LĘK PRZED ŚMIERCIĄ!

Jest wiele przyczyn odczuwania dojmującego lęku przed śmiercią. Najbardziej rozpowszechniona jest IGNORANCJA, czyli zwyczajny brak wiedzy, zgodnie z powiedzeniem: „strach ma wielkie oczy”. Wystarczy przeczytać kilka dobrych książek na temat badań zjawiska śmierci klinicznej, świadomych podróży poza ciałem czy przeprowadzania dusz zmarłych, żeby nabrać zaufania do autorów, takich jak: Raymond Moody, Robert Monroe czy Bruce Moen, (którego miałem zaszczyt kilkukrotnie zapraszać do Polski z jego warsztatami dla „odzyskiwaczy” dusz) i przekonać się, że śmierć jest tylko niewidzialną granicą pomiędzy światami. Lecz również odnosi się to do zmiany świadomości podobnie jak podczas procesu zasypiania trudno nam dokładnie ustalić kiedy dokładnie udało nam się zasnąć.

Kolejny czynnik wpływający na nasz lęk to fałszywe wyobrażenia (zwykle) religijne. Wielu ludzi w Polsce, zwłaszcza pośród starszego pokolenia, ma zakodowanych kilka bardzo destrukcyjnych programów mentalnych tworzących pośmiertne systemy zbiorowych urojeń, które mogą manifestować się zarówno jako piekło, raj albo miejsce oczyszczenia z grzechów (w tym tych, które sami sobie przypisujemy). Do najsilniejszych destrukcyjnych przekonań należy dogmatyczny mit o sądzie ostatecznym, gdzie mściwy „bóg” (mała litera zamierzona) JAHWE będzie karał nas za warunki, które sam nam stworzył i mimo naszych modlitw nie zrobił nic, żeby uratować nas przed piekłem, z którego już nigdy przenigdy nas nie wypuści… Faktycznie jest to przerażająca koncepcja – jednak jest ona prawdziwa jedynie na tyle, na ile silna jest nasza wiara w tak koszmarny absurd…

Nasze wątpliwości w realność zaświatów i innych wymiarów też składają się na nasz lęk, ale to akurat dość łatwo zmienić – bo jeśli nie byłem nigdy za granicą to obłędem jest twierdzić, że inne kraje wcale nie istnieją! Z innymi wymiarami jest podobnie …ale na szczęście mamy już cały arsenał szamańskich środków aktywizujących szyszynkę (czyli nasze 3 oko), dzięki czemu można, praktycznie bez żadnych skutków ubocznych, wybrać się na wycieczkę do wymiarów astralnych, mentalnych, a nawet do świata IDEI czystego ducha – jeśli ktoś wcześniej już wypracował sobie połączenia z tymi rejonami czystej świadomości poza percepcją zmysłową. Sam wielokrotnie odbywałem tego typu podróże podczas snu, medytacji, ceremonii z roślinami mocy czy choćby w trakcie standardowego rytuału odprowadzania dusz zmarłych, co u mnie stało się już rutyną. (W osobnym artykule omówię wskazówki i różnice w wyborze odpowiedniej metody do zapoznania się z niefizycznymi obszarami naszej zbiorowej świadomości)

Możemy się też obawiać BÓLU podczas umierania…

Doświadczenia ludzi po śmierci klinicznej oraz relacje z sesji regresji hipnotycznej temu przeczą. Nasz organizm jest zaprojektowany dużo lepiej niż najdoskonalsza instalacja elektryczna i w sytuacji „krótkiego spięcia” następuje adekwatna reakcja uwolnienia hormonów przeciwbólowych, tak samo jak przepalenie bezpiecznika. Dodatkowo warto się zapoznać z Tybetańską Księgą Umarłych, dającą szczegółowe instrukcje zachowania i samoobserwacji własnego umysłu w trakcie agonii. Buddyści mają zakorzeniony w swojej tradycji ogromny szacunek do śmierci – jako egzaminu z życia i zdobytego w jego trakcie poziomu współczucia i oddania DHARMIE (czyli nauką prowadzącym do ostatecznego wyzwolenia wszystkich istot od cierpienia). Każdy buddyjski nauczyciel wielkiego formatu, ze śmierci czyni swój obiekt codziennej praktyki kontemplacyjnej i sprawdza jak szeroko może przy każdej sposobności otworzyć swoje serce na wszystkie czujące istoty. Takie podejście jest nazywane BODHICZITĄ i jest absolutną podstawą buddyzmu i szlachetnego życia.

Możemy czuć się ZAGUBIENI w chwili śmierci…

Jest to całkowicie zrozumiałe, zwłaszcza u kogoś przekonanego, że żyje się raz.

W rzeczywistości rodziliśmy się i umieraliśmy już wielokrotnie i jest to podobne do latania samolotem – za pierwszym razem zwykle są obawy i napięcia, po kilku razach nawet nie zauważamy startu czy lądowania bo śpimy ze zmęczenia… A teraz pomyśl nad podobnym absurdem, że „LATA (żyje) SIĘ TYLKO RAZ”… A to niby dlaczego? Niech mi ksiądz wytłumaczy (poza tajemnicą boską) dlaczego umierające niemowlę nie ma szansy doświadczyć niczego sensownego w życiu tak, jak bogaty człowiek czy choćby papież – a do tego nikt nie ma wyboru swojego jednego życia!

Fakt faktem, że każdy ma prawo czuć się nieco zagubionym na nowym lotnisku lub takim, którego się już nie pamięta. (Swoją drogą warto zaraz po śmierci zwrócić się do swojego przewodnika duchowego z prośbą o odzyskanie PAMIĘCI PRZEDURODZENIOWEJ, której niestety nie wolno nam było przemycić na „bramce” w centrum wejścia w inkarnację)… Dlatego właśnie warto już za życia – im wcześniej tym lepiej – dowiedzieć się jakie są procedury świadomego umierania – żeby się nie bać przez resztę życia i być zawsze przygotowanym…

Śmierć jest jak spacer ze świecą na otwartej przestrzeni…

Nie wiadomo kiedy i z której strony wiatr zawieje, i zgasi nasz płomień życia – zatem najlepszy dzień, na naukę obsługi spadochronu mądrości podczas naszego nagłego skoku w wymiar duchowy… to dzień dzisiejszy! …Wielokrotnie sprawdzałem na swoich różnych dokumentach datę swojej śmierci i jest tam tylko data urodzenia i wystawienia dokumentu, ale nie ma tam daty śmierci! Mało kto wie ile jeszcze pożyje lat, dni, minut a może miesięcy… Moja recepta na dobre życie jest taka:

ŻYJ TAK JAKBYŚ OD WCZORAJ MIAŁ JUŻ NIE ŻYĆ

A TEN DZIEŃ JEST DNIEM BONUSOWO DODANYM

SAM SPRAW ŻEBY TO BYŁ PIĘKNY DZIEŃ!

Znasz już odpowiedź na pytanie z nagłówka: Kiedy nadchodzi śmierć?

… Może nadejść dzisiaj lecz wspaniale, że nie nadeszła już wczoraj i mogę jeszcze zrobić tego dnia coś ważnego, coś dobrego, coś pięknego –

COKOLWIEK KOCHAM!

Autor: Sebastian Minor

Zobacz wywiad z Sebastianem Minorem w One Energy TV

Sebastian Minor – podróżnik międzywymiarowy, trener rozwoju duchowego, tanatoterapeuta, interpretator antycznych przekazów kryształowych czaszek, inicjator Duchowej Polski – organizacji skupiającej dzieci indygo i latarników światła z całego świata, organizator licznych kongresów poświęconych tematyce duchowej, miłośnik żeglowania połączonego z medytacją i programowaniem kryształu żywej wody oraz tworzenia ścieżek i centrów mocy w najpiękniejszych miejscach na świecie. Oferuje szeroką gamę usług, treningów, warsztatów, wyjazdów, szkoleń i pomocy. Kontakt można nawiązać przez e-mail: ouma@o2.pl

Masz pytania do autora – napisz 🙂 Odpowiedzi w kolejnych artykułach.

#KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

fourteen + eight =

Zaangażuj sie
#HOROSKOP #INTENCJA NA TEN MIESIĄC #One Energy TV #NEWSLETTER #NIE PRZEGAP #POPULARNE
0